W211POWIAT NOWOTARSKI. Decyzją wojewody małopolskiego od dziś została zawieszona działalność oddziałów covidowych w wielu placówkach. Dotyczy to również Podhalańskiego Szpitala, który w szczytowym okresie zachorowań musiał wygospodarować miejsca nawet dla ok. 150 pacjentów Covid + jednocześnie.

Przypomnijmy, że Podhalański Szpital już wczesną jesienią został tak przeorganizowany, by mógł zapewnić opiekę zwiększającej się wtedy liczbie pacjentów z koronawirusową infekcją. Odbyło się to kosztem najpierw Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego, potem oddziału detoksykacyjnego, następnie interny.

Teraz, kiedy ilość potwierdzonych testami zakażeń w powiecie nowotarskim nie przekracza 10 dziennie, a Szpital końcem stycznia miał dwóch pacjentów pod respiratorami oraz siedmiu na tzw. łóżkach tlenowych - wojewoda udzielił mu zgody na czasowe zawieszenie funkcjonowania oddziału covidowego. Powstaje pytanie, co dalej z osobami, które przechodzą Covid tak ciężko, że konieczne jest skierowanie do szpitala.

- Wszystkich pacjentów zdiagnozowanych w tym kierunku będzie przyjmował szpital zakopiański albo te szpitale, w których oddziały covidowe jeszcze są - informuje Marek Wierzba, dyrektor Podhalańskiego Szpitala Specjalistycznego. - W Nowym Targu zostanie nam tylko 5 łóżek obserwacyjnych. Chodzi o łóżka dla pacjentów podejrzanych o Covid, których do czasu uzyskania wyniku będziemy na tych łóżkach hospitalizować. Porozumienie z wojewodą jest tego rodzaju, że jeśli by, nie daj Boże, sytuacja się pogorszyła, to będziemy w trybie pilnym organizować ten oddział ponownie. Natomiast uwzględniając duże potrzeby pacjentów, którzy chcą być hospitalizowani i operowani w związku z innymi schorzeniami – wojewoda małopolski taką decyzję wydał, za co zresztą jestem mu bardzo wdzięczny.

Większość pacjentów covidowych, leczonych w szpitalu do 31. stycznia, po zakończeniu kuracji zostało wypisanych do domu. Kilkoro natomiast przewieziono do innych szpitali.

- Fakt, że nie mamy w tej chwili w swojej strukturze oddziału covidowego, nie oznacza, że pod żadnym pozorem nie będziemy takich pacjentów leczyć, ponieważ różne sytuacje życie niesie - zapowiada dyrektor. -  Zdarzają się choćby pacjenci udarowi czy kardiologiczni, którzy muszą mieć natychmiast wdrożone leczenie. Mając wiedzę, że taki pacjent jest „dodatni”, będziemy go leczyć, oczywiście  w  osobnej sali. Personel musi się wtedy odpowiednio zabezpieczać. Nie jest tak – i nie będzie - że stan Covidu stanie się pretekstem, aby pacjenta przesuwać gdzie indziej. Jeżeli jego stan będzie wymagał natychmiastowej interwencji – będzie u nas leczony. 

Fot. Anna Szopińska